Leżałem na łóżku próbując zasnąć, ale wydarzenia dzisiejszego dnia nie dawały mi spokoju. Chciałem coś zrobić, cokolwiek, ale niestety żaden dobry pomysł akurat nie przychodził mi do głowy.
Sulim siedział na krześle przy stole, a na jego twarzy nie było widać ani odrobiny zmęczenia. Wpatrywał się w ogień w piecu, czasem wstawał i dodawał tam ognia gdy stwierdził, że chyba dogasa.
Zamknąłem w końcu oczy, ponieważ coraz bardziej zaczynały mnie piec ze zmęczenia. Przekręciłem się na drugi bok i zacząłem rozmyślać o tym ile rzeczy zrobię jak to wszystko się skończy. Wszystko wróci do normy, a ja będę mógł znikać prawie na całe dnie w lesie z Jaśminą.
Moje rozmyślania przerwał głos Sulima:
– Dlaczego jeszcze nie śpisz?
Mimowolnie się wzdrygnąłem nie spodziewając się, że mój brat odezwie się do mnie.
– Nie mogę zasnąć – mruknąłem w odpowiedzi – Dlaczego pytasz?
Otworzyłem oczy i podniosłem głowę, aby na niego spojrzeć. Sulim wzruszył ramionami, a następnie wstał z krzesła i podszedł do mojego łóżka.
– Przesuń się – rzekł i nie czekając na nic podniósł skrawek koca i wpakował mi się do łóżka.
– Co ty robisz? – spytałem zaskoczony gdy położył się na niewielkim kawałku, a następnie zaczął popychać mnie na drugi kraniec łóżka, aby mieć dla siebie więcej miejsca.
– Nie widać? Idę spać – rzekł po czym położył głowę na poduszce i zamknął oczy.
– To wiem, głupku, ale dlaczego ze mną? Przecież masz swoje własne łóżko! – krzyknąłem próbując zepchnąć go na podłogę za pomocą rąk i nóg.
– Bo tak mi się podoba. Jak ci się nie podoba to idź spać na dwór – rzekł tylko i zignorował moje próby zepchnięcia go.
Westchnąłem jedynie zaprzestając prób. Wiedziałem, że jest zbyt ciężki, abym mógł zwalić go na podłogę.
– Czy każdemu tak się pakujesz do łóżka? – spytałem poirytowany jego zachowaniem.
– Nie.
Jedynie taką odpowiedzią mnie zaszczycił, a zaraz później zamknął oczy i udawał, że śpi gdy próbowałem coś jeszcze z niego wydobyć.
Westchnąłem i moja głowa opadła na poduszkę. Zamknąłem oczy próbując spać, lecz gdy prawie mi się udało usłyszałem trzask drzwi wyjściowych. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, rozbudzony podniosłem się i próbując zejść na podłogę specjalnie stanąłem na plecach Sulima. Doszło do mnie niewyraźne mruknięcie Sulima na co mimowolnie mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył. Stojąc już na podłodze nachyliłem się do twarzy braciszka tak, aby jego ucho znalazło się tuż przy moich ustach.
– Wstawaj, Sulim! – wrzasnąłem i już nie mogąc się opanować wybuchnąłem śmiechem.
Sulim przerażony podskoczył i spojrzał na mnie oszołomiony, a następnie w jego oczach była widoczna jedynie chęć mordu przez co mój śmiech jedynie przybrał na siłach. Wstał z łóżka w mgnieniu oka i nim się obejrzałem stanął tuż przy mnie. Przestałem się śmiać i wpatrywałem się lekko przerażony w niego.
– Zobaczymy kto będzie się śmiał ostatni – szepnął złowieszczo.
Sulim popchnął mnie na ścianę po czym wolnym krokiem zmierzał do mnie. Chwycił mocno w dłonie moje nadgarstki.
– Dlaczego się teraz nie śmiejesz? – spytał niewinnie Sulim.
– Puść mnie debilu! – krzyknąłem próbując uwolnić swoje nadgarstki – Gnieratowi też tak robisz?
Sulim zmieszał się i puścił moje nadgarstki. Przez co mimowolnie zachichotałem pod nosem.
Wtedy dobiegło nas wymowne chrząknięcie przez co automatycznie spojrzeliśmy w stronę drzwi wyjściowych gdzie stał dziadek. Całkowicie zapomniałem o tym, że chwilę temu usłyszałem trzask drzwi tak mnie zaabsorbowało wkurzanie Sulima.
– Skończyliście się bawić dzieci? – spytał patrząc na nas jak na dwójkę rozwydrzonych bachorów.
– Przepraszam, dziadku – mruknął Sulim i spuścił głowę z zawstydzeniem.
– Przepraszam – powtórzyłem za bratem i poczułem jak z zażenowania moje policzki robią się gorące. Swoje spojrzenie utkwiłem na wesoło skaczących iskrach ognia w piecu.
Kątem oka patrzyłem jak dziadek wzdycha i kręcąc głową z politowaniem idzie usiąść na krześle.
– Powinniście zachowywać się bardziej dojrzale, co ja mam powiedzieć wodzu, że los Silos jest w rękach dwójki bachorów, którzy traktują to jak kolejną zabawę? – skarcił nas dziadek pełen wyrzutów głosem – Dobra, nie mam zamiaru was już więcej upominać, jesteście przecież dorośli.
– Nie będziemy się już więcej tak zachowywać, a przynajmniej spróbujemy – rzekł Sulim ze skruchą, a ja od razu go poparłem. Chociaż wiedziałem, że raczej nie uda nam się wytrzymać bez dokuczania sobie nawzajem.
– To dobrze, powiedzcie w takim razie dlaczego wróciliście tak wcześnie? – spytał dziadek patrząc to na mnie to na Sulima.
Sulim streścił mu wszystko co nas spotkało od wyruszenia z Silos. Nie było tego jakoś dużo, więc mało czasu zajęło mu wyjaśnienie dlaczego wróciliśmy. Dziadek przez pewien czas milczał, a jego czoło było zmarszczone od intensywnego myślenia.
– Więc nie wiecie jak sobie poradzić z malarem i jej młodymi?
– Podobno Sulim ma jakiś genialny plan – wtrąciłem przewracając oczami, szczerze wątpiłem, aby jakikolwiek miał.
– A żebyś wiedział, że mam i jest o wiele lepszy niż twój. Przez jego głupotę prawie zginęliśmy – wytknął Sulim spokojnym głosem. Widać już zdążył uspokoić swoje emocje i na powrót stał się opanowanym człowiekiem.
– Wcale nie, ty po prostu byłeś zbyt tępy, aby wykonać swoją część planu!
Spojrzałem odważnie w jego stronę zapominając o tym czego świadkiem przed chwilą był dziadek. Nasze oczy spotkały się i rozpoczęły niemą walkę, żaden z nas za wszelką cenę nie chciał odpuścić.
– Uspokójcie się – dotarł do nas poddenerwowany głos dziadka – Jeśli masz jakiś pomysł Sulim to chcę go usłyszeć.
Sulim w końcu zrezygnował i skierował spojrzenie na dziadka.
– Muszę się dowiedzieć czy malar jest mięsożercą – rzekł poważnie już zapewne myśląc czy w jego planie nie ma żadnych luk i o co musiałby jeszcze dopytać.
– Z tego co wiem to na pewno jest – odparł dziadek.
– Chcesz przekupić malara mięsem? – spytałem, aby się upewnić – To ma być Twój genialny plan? Równie dobrze ja mogłem to wymyślić – prychnąłem.
– Chciałbym, abyś rano upolował więcej niż zazwyczaj, damy trochę mięsa malarom, dzięki czemu Sawin swobodnie będzie mógł zabrać kamień z symbolem ognia – wytłumaczył dziadkowi swój plan – A ty już miałeś swoją szansę, jakoś do tej pory nie przyszło to do twojej jakże mądrej głowy – zwrócił się do mnie i posłał mi drwiący uśmieszek.
– Nie ma problemu, to bardzo dobry pomysł. Samice mające młode są bardzo agresywne. Boją się, że zabierzecie im szczeniaki, więc dając im coś do jedzenia odwrócicie ich uwagę – rzekł z podziwem dziadek, że poza dziecinnymi zachowaniem coś tam w głowach jeszcze mamy – Idźcie spać, bo zapewne jesteście zmęczeni, ja wszystkim się zajmę, jak wszystko będzie gotowe to was obudzę.
Pokiwaliśmy głowami na potwierdzenie i tym razem każdy z nas udał się do swojego łóżka. Chyba Sulim nie ma już ochoty mnie wkurzać tym lepiej, przynajmniej będę miał spokój przez resztę nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz