sobota, 5 września 2020

Prolog

Wpatrywał się w miasto, które zostało połykane przez łapczywe płomienie ognia w błyskawicznym tempie.

Jeszcze rano wstał z łóżka i rozmawiał z rodzicami, później wyszedł powygłupiać się ze znajomymi, a na koniec drzemał na trawie w promieniach zenitującego Słońca.

A teraz?

Stoi i patrzy jak wszystko co posiada traci. Nie jest w stanie nic zrobić. Przez bezużyteczną moc, którą posiadał nie mógł uratować tych których kochał.

Gdyby mógł chociaż mieć moc związaną z wodą mógłby ugasić ten pożar. W inny sposób by się nie dało. Tylko ten kto włada mocą wody jest w stanie ugasić tak gigantyczny pożar, który z pewnością nie powstał w naturalny sposób.

Jedynie co teraz może zrobić to odejść i zemścić się na tej osobie za śmierć tych, którzy nie byli w stanie przeżyć.

Żyć tylko tą myślą. Nic więcej się nie liczy, tylko to. Czy poczuje się potem lepiej? Raczej nie, ale to się teraz nie liczy, najważniejsza jest teraz zemsta.

Jego serce przepełnione było ciemnością przez co mimo tego, że był dobrotliwym człowiekiem i zazwyczaj nie wahał się udzielać innym pomocy to teraz pragnął jedynie ujrzeć jak sprawca tego koszmaru traci życie. Sekunda po sekundzie twarz owej osoby wykrzywiałaby się w cierpieniu pod wpływem tortur. Nie chciał zadać jej łagodnej śmierci. Musiała cierpieć, aby doświadczyła chociaż w minimalnym stopniu tego co on teraz.

Odwrócił wzrok od miasta i ruszył na przód. Nie obchodziło go to, że szedł, a w tym samym miejscu rosły najpiękniejsze kwiaty jakie człowiek kiedykolwiek mógł zobaczyć.

To była jego bezużyteczna moc, którą nienawidził całym sercem. Wolałbym jej w ogóle nie posiadać.

Po jego obliczu nic nie było widać, ale wewnątrz rozstrzygała się istna bitwa. Chciał krzyczeć i płakać jednocześnie. Pragnął skrzywdzić siebie i innych, aby tylko ulżyć swemu cierpieniu.

Przez to, że był rozchwiany emocjonalnie zostawiał za sobą drogę pełną kwiatów. Kraczące wrony krążące nad miastem miały zaszczyt jako jedyne podziwiać drogę pełną żółtych i fioletowych tulipanów.* Jednak one były całkowicie zajęte czymś innym.

Jeszcze rano mógł nad tym panować, ale teraz nie był w stanie. Dopóki nie ukoi bólu w sercu, który rozdzierał go na małe kawałeczki.

Może śmierć tej osoby, która rozpętała to piekło ukoi go w chociaż minimalnym stopniu? A może dopiero jego własna? Gdy nie będzie już nic w stanie czuć.

Czas da odpowiedź na wszystkie pytania. Trzeba tylko cierpliwie poczekać aż nastanie kres...


* Żółte kwiaty są symbolem złości, a fioletowe oznaczają żal i smutek



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz