Moje życie w Silos całkowicie wróciło do normy, tak jakby ten test był tylko małą przeszkodą na drodze i jak tylko ją ominąłem znowu mogłem kroczyć na niej bez żadnych komplikacji. Może i niektórych prawdopodobnie nudziła ta szara rzeczywistość, codziennie praktycznie robiło się to samo. Mnie to jednak nie zbrzydło, lubiłem tą monotonię i nigdy nie zamieniłbym na nic innego.
Razem z Sulimem postanowiliśmy spotkać się z przyjaciółmi w "Gospodzie pod Ściętą Głową". Dosyć przerażająca nazwa, ale dzięki temu praktycznie nikt tam nie zaglądał. Nie mam pojęcia dlaczego właściciel gospody postanowił akurat tak ją nazwać, ale to nie moja sprawa. Najważniejsze jest, że można było tam spożyć wyśmienite piwo. W Silos alkohol można było spożywać od osiemnastego roku życia, ale kiedyś gdy poszliśmy właśnie do tej gospody zwinąłem kufel piwa braciszkowi. Oczywiście miałem potem kłopoty i to dosyć duże, dziadek oraz Sulim byli na mnie wściekli, ale przynajmniej dobrze, że nie dowiedział się o tym wódz Silosu, bo wtedy kara od niego również by mnie nie ominęła.
***
Gdy słońce już zachodziło pożegnałem się z dziadkiem. Powiedziałem mu, że raczej wrócimy dopiero nad ranem, więc niech się o nas nie martwi.
- Pospiesz się Sulim! Pewnie już wszyscy na nas czekają, a ty się guzdrzesz! - krzyknąłem do brata widząc, że już przez dłuższą chwilę rozmawia o czymś z dziadkiem.
Sulim oczywiście zignorował moje słowa i jakby nigdy nic kontynuował rozmowę z dziadkiem. Kopnąłem wkurzony w kamień, który leżał tuż obok mnie, nienawidziłem jak ktoś specjalnie mnie olewał. Czekałem cierpliwie aż skończy rozmawiać i w końcu będziemy mogli iść.
Uśmiechnąłem się pod nosem widząc, że Sulim już skończył pogawędkę i idzie w moją stronę.
- Śpieszy ci się gdzieś? - spytał Sulim spokojnym głosem mierząc mnie wzrokiem.
- Tak, śpieszy mi się. Pewnie już wszyscy są, a ty się guzdrzesz - zacząłem marudzić i zacząłem iść żwawym krokiem w stronę gospody.
- Trzeba było na mnie nie czekać - prychnął jedynie.
Miał takie długie nogi, że dla niego nie było problemem mnie dogonić, więc już po chwili zrównał się ze mną.
- A żebyś wiedział, że następnym razem nie mam zamiaru na ciebie czekać - mruknąłem jedynie w odpowiedzi.
Z powodu, że Silos było małym miastem do gospody od nas szło się jedynie kilka minut, więc po chwili byliśmy już na miejscu. Dzięki czemu Sulim nawet nie zdążył odpowiedzieć na moje słowa albo po prostu mu się nie chciało, bo jednak nasze wymiany zdań mogą zajmować dosyć dużą ilość czasu. Zazwyczaj nikt nie był w stanie odpuścić.
- Tylko zachowuj się Sawin, nie chcę się za ciebie wstydzić jak ci coś odbije - szepnął do mnie Sulim otwierając drzwi do gospody i przepuszczając mnie pierwszego.
- To ja będę się za ciebie wstydził jak się upijesz - prychnąłem tylko w odpowiedzi i oddaliłem się od niego, aby nie zdążył mi nic odpowiedzieć.
Przeleciałem spojrzeniem po całej gospodzie, która była niewielka. Jak można było się spodziewać, praktycznie nikogo nie było. Na końcu sali rozpoznałem rude włosy Amaliji oraz Gnierata i tam się skierowałem. Byli to bliźniacy o dwa lata starsi ode mnie. Przyjaźnili się z Sulimem, ja ich tak dobrze nie znałem, ale na wspólne piwo oczywiście mogłem z nimi iść. Oprócz tej dwójki był jeszcze Namir, mój najlepszy przyjaciel, który jest w moim wieku, przyjaźnię się z nim od kilku lat. Dodatkowo to właśnie on zamieniał się w jakiegoś paskudnego szczura.
Przywitałem się z nimi i usiadłem na ławce obok Namira. Klepnąłem go mocno w plecy tak w ramach przywitania i w tej samej chwili się odsunąłem, aby przypadkiem mi nie oddał.
- Jak leci? - spytałem gdy Sulim sadzał swój tyłek na ławce między bliźniakami.
- Dobrze, ale to raczej ty powinieneś opowiadać jak było na teście - odparł Gnierat wpatrując się we mnie swoimi zielonymi oczami.
- No właśnie, chcemy usłyszeć wszystkie szczegóły - poparła go jego siostra uśmiechając się szeroko - Opowiadaj, chcemy się dowiedzieć wszystkiego.
- Ale ja już to opowiadałem, nie chce mi się znowu tego samego mówić - marudziłem, ale zaraz po tym uśmiechnąłem się wrednie - Sulim wam wszystko opowie, a ja idę zamówić coś do picia.
- Nie ma mowy - rzekł mój kochany braciszek - To był twój test i to ty masz o nim opowiedzieć.
- Ale to zajmie tyle czasu - mówiłem płaczliwym tonem - Zlitujcie się nade mną.
- Nie marudź tyle - do rozmowy włączył się Namir - Opowiadaj lepiej, bo ja też jestem ciekawy.
Popatrzyłem na niego spojrzeniem pełnym bólu.
- Nawet ty jesteś przeciwko mnie? - prychnąłem - A może ty tak opowiesz jak było na twoim. Nigdy o tym nie słyszałem, a bardzo bym chciał się dowiedzieć jak to się stało, że zamieniasz się w jakiegoś szczura.
- Ile razy mam ci tłumaczyć, że zamieniam się w chomika, a nie w jakiegoś szczura? - zapytał Namir wpatrując się we mnie poirytowany.
- Ale ja to doskonale rozumiem, Namir, ale dalej nie widzę różnicy to małe i to małe - uśmiechnąłem się niewinnie w jego stronę.
- Jesteś idiotą - odparł i kopnął mnie w piszczel pod stołem. Przez automatycznie się chwyciłem za nogę.
- Ty też - prychnąłem i pokazałem mu język.
Spojrzałem na trójkę siedzącą naprzeciwko nas. Amalija, Gnierat i Sulim wpatrywali we mnie i Namira jakbyśmy nie byli spełni rozumu.
- Skończyliście już tą jakże ciekawą dyskusję? - spytał Sulim wpatrując się we mnie uważnie przez co popatrzyłem na niego wkurzony marszcząc brwi.
- Przestań tak się na mnie patrzeć - mruknąłem w jego stronę gdy dalej nie przestawał.
Nagle usłyszeliśmy huk drzwi wejściowych przez co mimowolnie się wzdrygnąłem i instynktownie popatrzyłem w tamtą stronę. Nikt jednak nie wszedł do środka.
- Pewnie to był przeciąg - usłyszałem głos Amaliji i kiwnąłem głową na potwierdzenie, że też tak myślę.
Odwróciłem głowę z powrotem, aby patrzeć się na trójkę siedzącą na przeciwko. Coś mi jednak nie dawało spokoju. Nie mam pojęcia co, ale coś było nie tak. Cała czwórka zajęła się rozmową w końcu zapominając o moim teście przez co odetchnąłem z ulgą. Starałem się słuchać o czym gadają, ale nie mogłem się skupić przez co milczałem. Po chwili Gnierat poszedł zamówić piwa, aby zaraz postawić przed każdym kufel pełen tego wyśmienitego trunku.
- Twoje zdrowie, młody - rzekł z uśmiechem patrząc na mnie i całą piątką zderzyliśmy się kuflami.
Wypiłem łyk piwa i automatycznie się skrzywiłem z powodu czego każdy zaśmiał się z mojej miny. Kręciło mi się delikatnie w głowie przez co potrzebowałem zaczerpnąć świeżego powietrza.
- Muszę wyjść na chwilę - powiedziałem wstając od stołu i ruszając w stronę wyjścia.
- Poczekaj, pójdę z tobą - rzekł Sulim i również się podniósł.
Wyszedłem pierwszy z gospody od razu wciągając chłodne powietrze. Zaraz jednak poczułem jak na moją głowę spadają krople deszczu. Zdziwiłem się trochę na ten widok, bo jednak w Silos rzadko kiedy padało.
- Trochę dziwnie, nie? - spytał Sulim stając obok mnie - Dziadek przed wyjściem mówił, że może dzisiaj padać.
- U mnie na teście też padało, ale jednak tam to w ogóle dziwne rzeczy się działy - mruknąłem jedynie w odpowiedzi i zacząłem wpatrywać się w niebo.
- Silos jednak nie otacza taka magia jak miejsce testu, tutaj wszystko jest... - jego słowa zostały przerwane gdy tuż przed nami przez kilka sekund pojawiło się błysk światła, a zaraz po tym usłyszeliśmy głośny huk.
Mimowolnie wzdrygnąłem się i zatkałem sobie uszy. Przerażony popatrzyłem na Sulima, ale na jego twarzy, która zazwyczaj nie wyrażała emocji można było wyczytać strach i szok. Nasze spojrzenia spotkały się, a ja już wiedziałem, że właśnie stało się coś bardzo złego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz