Oszołomiony dopiero po
chwili poczułem jak Sulim chwyta mnie za nadgarstek i ciągnie z powrotem
do gospody. Jednak gdy tylko otworzył drzwi stamtąd wybiegli Amalija,
Gnierat oraz Namir.
Na ich twarzach również
malowało się przerażenie. Błyski światła oraz huk, który po nich
następował paraliżował przez co moi przyjaciele stanęli jak skamieniali
nie mając pojęcia co robić.
- Wracajcie do środka! - krzyknął Sulim do trójki, która właśnie wybiegła.
Amalija pierwsza
otrząsnęła się z szoku i weszła z powrotem do gospody, a za nim jej
brat, następnie Namir, a na końcu ja z Sulimem, który nadal trzymał mój
nadgarstek, ale gdy tylko weszliśmy puścił go.
Cała czwórka
przekrzykiwała się w tym co teraz mamy robić, czy wrócić do swoich domów
czy może lepiej zostać w gospodzie. Ja jednak nie byłem w stanie skupić
się na przebiegu rozmowy, więc stałem z boku nie przysłuchując się jej.
Byłem zbyt oszołomiony tym co się stało, przecież chwilę temu błysk
światła pojawił się tuż obok mnie. Jedynym o czym myślałem to to, że
muszę wrócić do domu, gdzie jest bezpiecznie, ponieważ tam jest dziadek.
Muszę sprawdzić czy na pewno nic mu nie grozi. Przeczucie mówiło mi, że
może jednak dziadek opuścił dom, a teraz jest w ogromnym
niebezpieczeństwie.
- Dlaczego tak się trzęsiesz? - usłyszałem głos Sulima, ale brzmiał tak jakby mówił do mnie z oddali.
Po chwili ktoś pstryknął mi palcami koło ucha przez automatycznie wzdrygnąłem się i popatrzyłem na tą osobę, którą był Gnierat.
- Ja... ja muszę coś
sprawdzić - powiedziałem jak w transie i wybiegłem z gospody. Usłyszałem
za sobą jeszcze krzyk kogoś, ale zignorowałem to.
W myślach błagałem tylko, aby moje przeczucie się myliło. Ono musiało się mylić, nie było innego wyjścia.
Ujrzałem nasz domek
przez co mimowolnie odetchnąłem z ulgą i przyspieszyłem bieg. Nagle tuż
przede mnie pojawił błysk światła, a zaraz po tym huk. Poczułem jak
niewidzialna siła odrzuca mnie kawałek przez co wylądowałem na plecach i
potrzebowałem chwili, aby się otrząsnąć z szoku.
- Nic ci nie jest?! - usłyszałem krzyk Sulima, a gdy spojrzałem w jego stronę zobaczyłem, że kuca tuż przy mnie.
Nie
byłem w stanie wykrztusić z siebie ani słowa, więc jedynie pokręciłem
przecząco głową. Sulim pomógł mi wstać, a ja musiałem się go chwilę
dłużej przytrzymać. Nogi mi dygotały ze strachu, ale wiedziałem, że nie
ma czasu na zatrzymywanie się. Co zresztą chyba Sulim też zauważył,
byłem pewny, że mnie okrzyczy za to, że tak bezmyślnie wybiegłem z
gospody. Najwidoczniej zrozumiał, że na to przyjdzie czas jak już
będziemy bezpieczni. Chyba jednak wolałem, aby mnie okrzyczał to
przynajmniej znaczyłoby, że wszystko jest jak dawniej, czyli normalnie.
***
Sulim
wbiegł pierwszy do domu, a ja zaraz po nim. Od razu zrozumiałem, że
dziadka nie ma w środku, ponieważ wszędzie panowała ciemność. Chodził
późno spać, więc zawsze pilnował, aby w piecu palił się ogień, ale teraz
płomień w piecu dogasał. Jednak dalej gdzieś we mnie tliła się
niewielka nadzieja, że może dziadek poszedł wcześniej spać niż
zazwyczaj.
Mimo
tego, że panowała ciemność pobiegłem do jego łóżka ciągle wołając po
drodze: "Dziadku, jesteś?". Nawet nie zauważyłem kiedy z moich oczów
zaczęły wydobywać się słone łzy rozpaczy.
- Sawin, przestań - rzekł spokojnie Sawin gdy dalej wołałem - Dziadka tu nie ma.
Spojrzałem
w jego stronę, ale zobaczyłem tylko niewyraźny zarys jego sylwetki.
Oparłem się o ścianę i zsunąłem się po niej, aby usiąść. Sulim uczynił
to samo obok mnie. Wpatrywałem się w niego z nadzieją jakby on miał niby
wiedzieć gdzie jest dziadek. Jednak Sulim jedynie schował twarz w
dłonie i więcej już nic do mnie nie powiedział.
-
Co teraz zrobimy? Powinnyśmy go szukać? - pytałem szeptem - Może coś mu
się stało, powinniśmy go poszukać - sam sobie odpowiedziałem zanim mój
brat zdążył w ogóle pomyśleć nad odpowiedzią.
Szybko się poderwałem z siadu i ruszyłem w stronę drzwi.
-
Zaczekaj, to nie jest bezpieczne teraz wychodzić. Powinniśmy poczekać
do rana aż na zewnątrz się uspokoi - powiedział Sulim spokojnie.
Wiedziałem,
że mimo tego, że próbuje być opanowany w środku też pewnie jest tak
samo przerażony jak ja. Jednak on woli to wszystko ukrywać.
- Ale on do rana może nie przeżyć! - wrzasnąłem rozpaczony - Proszę, Sulim poszukajmy go - poprosiłem płaczliwie.
-
Sawin, jeśli teraz wyjdziemy obydwoje możemy tego nie przeżyć. Pomyśl,
jeśli dziadek jednak żyje i wróci rano, a jedno z nas albo co gorsza
obydwaj będziemy martwi wiesz jak dziadek będzie się obwiniał o to? -
tłumaczył lekko już zdenerwowany, ale w jego głosie nie tliło się żadne
wahanie. Wiedziałem, że niezależnie co powiem on już zdania nie zmieni.
Gdy skończył mówić wstał i podszedł do mnie.
-
Wiem, że się martwisz o dziadka, ja też, ale naprawdę teraz musimy
tutaj zostać. Nie możesz wyjść i krzyczeć na całe Silos "dziadku", bo to
jawne proszenie się o śmierć - rzekł łagodniej tarmosząc moje czarne
włosy, aby dodać mi otuchy - Chodźmy lepiej spać, a może dziadek w ciągu
nocy wróci.
-
I tak nie zasnę, więc po co tracić czas? - prychnąłem tylko i
strzepnąłem jego rękę z moich włosów dalej wkurzony z powodu, że nie
pozwolił mi iść poszukać dziadka.
- Sawin, przestań - odpowiedział ostrzej, najwidoczniej już trochę poirytowany moim zachowaniem.
Mruknąłem
tylko coś niewyraźnie i poszedłem do swojego łóżka. Przyznałem trochę
racji Sulimowi, że gdybym teraz wyszedł na poszukiwania dziadka mógłbym
nie przeżyć, ale nie obchodziło mnie moje życie dopóki istniała szansa,
że mógłbym uratować jego.
Nawet nie zauważyłem kiedy ze zmęczenia powieki mi się zamknęły i po prostu zasnąłem.
***
Obudziło
mnie szturchanie w ramię, od razu założyłem, że to pewnie Sulim, więc
to zignorowałem. Miałem ochotę pospać jeszcze przez kilka godzin, a nie
stawać skoro świt, bo zazwyczaj jak ktoś mnie budził to tylko o tej
porze.
- Sawin, wstawaj! - krzyknął Sulim nie dając mi spokoju.
Mruknąłem coś niewyraźnie w odpowiedzi, co miało brzmieć coś w stylu: "Daj mi spokój, śpię!".
Usłyszałem
westchnięcie Sulima na co delikatnie się uśmiechnąłem, bo wiedziałem,
że teraz da mi spokój. A przynajmniej taką miałem nadzieję. Jednak jego
kolejne słowa całkowicie mnie zmroziły i automatycznie przypomniałem
sobie co wydarzyło się zaledwie dzień wcześniej.
- Dziadek wrócił - rzekł spokojnie na co ją automatycznie poderwałem się łóżka i zacząłem rozglądać się po domu.
Moje spojrzenie spotkało się z tym należące do dziadka, a ja już wiedziałem, że to co powie to niestety nie będzie nic dobrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz